Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział VI: W życiu każdego faceta jest chwila by powiedzieć kim się jest naprawdę.

Odnalazlem siebie samego

:: odnalazlem-samego-siebie ::

Rozdział VI: W życiu każdego faceta jest chwila by powiedzieć kim się jest naprawdę.

Chwile zapomnienia i względnego szczęścia zawsze skutkują później wylanym potokiem łez, bólem cierpieniem i poczuciem winy. Od rozstania z Jacobem minęły dwa dni, a ja od tego czasu siedzę w swoich czterech ścianach i nie dopuszczam nikogo do mojego małego świata, świata w którym pogoń naszych ciał skończyła się inaczej. Do teraz czuję na sobie jego oddech i dotyk, zachłannie wdycham go w każdej chwili. Pragnę cofnąć czas, naprawić swój błąd zostać przy nim i trwać niezależnie od tego co się stanie. A może powinienem mu powiedzieć, może to rozwiązało by wszystkie kłopoty, może stali byśmy się uważniejsi, nie tak zachłanni i nieostrożni.
Tak, na pewno będzie lepiej, pod warunkiem że zaakceptuje fakt że facet któremu wyznał miłość jest istotą o jakiej czytał w książkach dla złaknionej mocnych wrażeń dzieciarni… Niedość że wampir to jeszcze gej… Czy może być coś gorszego?
Tak, Rosali.
Rosali, Rosali zawsze zwalasz wszystko na nią, przecież to nie jej wina że wolisz… chuje. Taki jesteś i tego nie zmienisz, nie możesz wiecznie udawać dla innych, musisz zdecydować co tak naprawdę się dla ciebie liczy. Zdanie innych czy twoje własne uczucia… Chłopie zaakceptuj sam siebie bo bez tego nikt i nigdy cię nie zaakceptuje.
Nie miałem większego wyboru otarłem twarz i gotowy na wszystko wyszedłem z pokoju, niestety myliłem się, gotowy byłem na pusty korytarz a nie na mój prywatny środek zwiotczający w postaci ponętnej blondynki. 
-Mmm witaj Eddi… Laska ci nie dała? Ooo a może zamiast ją zerżnąć skręciłeś jej kark… Albo miała ciotę i zamiast wsadzić jej … z resztą nie ważne… Co u ciebie braciszku? – Rosalie odniosła triumf nie wiedziałem co jej powiedzieć… nie mogłem wydusić z siebie słowa. Jeśli ona teraz robi sobie ze mnie żarty co by było gdyby wiedziała o Jacobie?
-Ros, daj mi spokój – burknąłem szukając drogi ucieczki.
-Aaaa wiem… No tak dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłam… Myślałeś że lecisz na laskę a kiedy przyszło co do czego zdjąłeś z niej gacie i okazało się że ma parówę po kolana. Nie wiedziałeś co zrobić ale coś ci kazało wetknąć ją sobie w usta i twój nieudolny lód zniszczył wasz piękny związek. – To zabolało, nie miałem gdzie uciec, modliłem się o zbawienie. Dlaczego gdy kogoś potrzebuję zawsze jestem sam, skazany na potworę?
Ale że jak, że ja nie umiał bym zrobić loda (jak zrobić loda)? Co to za filozofia wsadzić sobie chuja w usta i ssać do póki nie wytryśnie…
-Rosalie jestem zajęty nie mam ochoty z tobą rozmawiać. – Burknąłem próbując ją wyminąć i nie dopuścić jej żadnego słowa do swoich myśli.
-Dobrze braciszku, idź się dokształć, obejrzyj parę filmów o seksie francuskim i… albo nie, lepiej nie próbuj na samy sobie swoich umiejętności, zraził byś się do końca. – Później już słyszałem tylko jej wredny chichot wiec by uciec od tego schowałem się w pokoju muzycznym i usiadłem przy klawiaturze mojego ukochanego instrumentu. W takich chwilach nic nie leczyło tak dobrze moich myśli jak dźwięk dobiegający z  fortepianu, wygrywana „Sonata Księżycowa” potrafiła pokonać każdy ból. Stopniowo się uspokajałem, przestałem myśleć o tym co zrobiłem i w końcu do słowa doszedł głos rozsądku który cicho podszeptywał że muszę naprawić to co zrobiłem dopóki jeszcze jest szansa na happy and. Bez chwili namysłu ruszyłem w stronę drzwi, bez słowa mijając Esme i Jaspera.
Eddi co zamierzasz? Chyba nie… Nie możesz!
Zamknij dziób i wciśnij gaz, jeśli nie odzyskam go teraz to już do końca swej marnej egzystencji będę się zastanawiać co by było gdyby.
Czasami mój głos rozsądku doprowadzał mnie do wrzenia, nie dlatego że był wredny i opryskliwy, ale dlatego bo miał rację, miał pieprzoną rację do której tak cholernie bałem się przyznać. W tej chwili stałem przed wyborem, mogłem pojechać do La Push i stanąć na ganku domu mego anioła, przygotować się na jego gniew lub ewentualne łzy, na krzyk ból i nienawiść na miłość, namiętność i spełnienie moich marzeń. Drugą opcją jest bierne czekanie na tak zwane zbawienie, mogłem się łudzić że to on odnajdzie mnie i ponownie z taką samą namiętnością wpije się w moje usta jak tamtego wieczoru na plaży.  Noga automatycznie wcisnęła gas i z piskiem opon ruszyłem na ziemię zakazaną, mogą mnie tam zabić, jestem gotowy zaryzykować. Radio ryczało klasykę rocka a ja tylko nerwowo obijałem palce o kierownicę, nie wiedziałem co mu powiem gdy staniemy tworzą w twarz, o ile staniemy. Droga dłużyła się niemiłosiernie, a scenariusze jakie układałem w głowie momentalnie przerażały mnie samego. Kto przy zdrowych zmysłach gotów był by stanąć przed miłością swego życia i nie mówiąc nic rzucić się na jej usta jak wygłodniałe szczenię do piersi matki? Czas wyzwania nadszedł, to była odpowiednia chwila by podejść do drzwi i zdobyć się na cichy stukot w drzwi. Wsłuchiwałem się w swój oddech, w szelest drzew i w ciche zbliżające się kroki.
- Czego tu szukasz Cullen, znasz zasady. Wampiry nie mają prawa wstępu na teren rezerwatu.  –Przeszył mnie dziwny dreszcz gdy tylko zobaczyłem rozgoryczoną twarz starego Indianina – Wynoś się stąd do póki masz jeszcze szansę, odczep się od La Push i Jacoba!
-Ale ja musze z nim porozmawiać, pan nic nie rozumie! Może mnie pan zabić albo pozwolić z nim porozmawiać! –Nie wierzyłem w to co mówię, przecież zdawałem sobie sprawę z zagrożenia.
-Jest u dziewczyny, w miejscu gdzie go nigdy nie znajdziesz. Daj sobie spokój Cullen już wystarczająco namieszałeś. –Po tych słowach stary Black odwrócił się na pięcie i zniknął za drzwiami. Zdołałem tylko parokrotnie uderzyć pięścią w futrynę ale wiedząc ze to nic nie da wbiegłem do samochodu.
„Jest u dziewczyny” – Powtarzałem sobie stale, jest u jebanej dziewczyny… Nagle poczułem jak fala mądrości i inteligencji zalewa moje ciało, a w związku z tym ruszyłem w kierunku szkoły bo w końcu tam widziałem go po raz pierwszy. Tym razem radio milczało a ja nie zdążyłem się obejrzeć a już byłem na miejscu. Spokojnie podszedłem do drzwi i wziąłem głęboki oddech, jeśli nie ma go tutaj nie wiem gdzie jeszcze mogę go spotkać. To była moja ostatnia szansa, cichy stukot do drzwi a chwilę później wesoły i przeraźliwie wysoki pisk
-Już idę! – ciche zbieganie po schodach bębniło w moich uszach jak gdyby robił to oszalały tabun. Czułem się jak gdyby moje martwe serce waliło jak szalone, po chwili czułem jak zamiera na wieki.
-Jest u Ciebie Jacob?! – Krzyknąłem gdy tylko w drzwiach ukazała się ciemno włosa dziewczyna.
-A kto pyta? – Spytała mlaskając gumą do żucia.
-Nie ważne, jest u ciebie czy nie? -  Warknąłem dość ostro i zacisnąłem dłonie w pięści.
-Zależy kto pyta! – Jej dłoń zacisnęła się na moim ramieniu i cofnęła krok do tyłu.
-Edward – Syknąłem ozięble napierając na jej wyciągniętą dłoń.
-Jacuś jakiś Eduardo do Ciebie! –Kiedy to usłyszałem miałem ochotę wbiec do domu zniszczyć ją i wziąć go w ramiona, już nigdy nie wypuścić.
-Wpuść mnie, bo inaczej sam wejdę! –Krzyknąłem tak by i on mógł mnie usłyszeć. A chwilę później ujrzałem go w obcisłej koszulce i bokserkach…


Głosuj (3)
22:03:26 12/07/2010 [Powrót] Komentuj

|| TsukiYasha ||

Witam, teraz również i ja zaczęłam działalność fanficową :) Jak się można spodziewać, rozwijający się pomalutku erotyk o Edwardzie i Jacobie. Serdecznie zapraszam.

http://non-celibacy-century.blog4u.pl/
brak www || data:15:11:55 9/08/2010

chello089074143142.chello.pl || IP: 89.74.143.142

|| Def ||

No, Edziu się troszkę poprawił co do Rołzi xD Może zostaną best friends xD

dowiedziałam się ostatnia :(
brak www || data:17:50:24 24/07/2010

81-219-137-242.adsl.inetia.pl || IP: 81.219.137.242

|| Nieska :P ||

Zobacz ten obrazek, co co link do niego wysłałam na nakodenie, jak chcesz to go gdzieś wciśnij. Jak go zobaczyłam od razu pomyślałam o Tobie xD

A notka full wypas czad :D
brak www || data:18:34:56 14/07/2010

178.182.180.133.nat.umts.dynamic.eranet.pl || IP: 178.182.180.133

|| TsukiYasha ||

"Happy end", a nie "and" = taka mała uwaga. Wciąż pozostawia mi niesmak zachowanie Rosalie, bo nawet jeśli jest seksowną blondyną, to nie sądzę, aby była na takim poziomie. Ale to widocznie twoja koncepcja, więc muszę to mieć na uwadze.
brak www || data:23:50:26 13/07/2010

chello089074143142.chello.pl || IP: 89.74.143.142

|| Nexio ||

Notka jak zawsze świetna
a ending jeszcze lepszyXD
Czekamy na następną^^
brak www || data:22:22:51 12/07/2010

host-62-141-207-187.swidnica.mm.pl || IP: 62.141.207.187

|| Kaer ||

O mrał, już sobie wyobrażam Jacoba. xD
Jak zwykle świetnie ^^
brak www || data:22:17:51 12/07/2010

chello087206182230.chello.pl || IP: 87.206.182.230